Spotkania klubowe dla klubowiczów z okolic Pomorza odbywają się w drugą Niedzielę każdego miesiąca o godzinie 18:00
w pubie: Klub Studencki Bukszpryt ul. Morska 81-87 Gdynia 81-225 www.bukszpryt.pl
Kino objazdowe czyli Volkswagen Microbus
Autor: abst @ Pon Sie 23, 2010 15:22
W salonach samochodowych nic tak się dziś dobrze nie sprzedaje jak nostalgia. Spodziewając się sporych zysków, koncerny samochodowe chętnie sięgają do archiwów, by skonstruować współczesne wersje dawnych motoryzacyjnych przebojów.
Volkswagen jako jeden z pierwszych dostrzegł szansę zarobienia na modzie retro. Oszałamiający sukces odniósł wprowadzony w drugiej połowie lat 90. do amerykańskich salonów model New Beetle, nowoczesna interpretacja słynnego "garbusa". Idąc tym tropem VW sprawdza dziś, czy rynek USA gotów byłby zaakceptować również współczesny wariant modelu Microbus.
W latach 50. równie wielkim powodzeniem jak "garbus" cieszył się w USA dostawczo-osobowy VW T1, popularnie nazywany mikrobusem, czyli autobusem formatu mikro. Pojazd ten wykorzystywał elementy konstrukcji "garbusa" i został zbudowany pod koniec lat 40., początkowo jako pojazd do transportu materiałów w fabryce VW. Uproszczonej budowy, wątpliwej urody, przypominający wydłużone pudełko na kółkach, samochodzik ten szybko zyskał uznanie amerykańskiej młodzieży. Kosztował niedużo, był trwały jak "garbus", bez trudu można było znaleźć miejsce, by zaparkować pojazd o tak zwartej budowie. Dzięki pudełkowatej karoserii Microbus miał pojemne wnętrze. Był idealny dla sklepikarzy i drobnych przedsiębiorców do przewozu zaopatrzenia. Natomiast w czasie wakacji w jego wnętrzu mieś-ciła się grupa przyjaciół, wybierających się np. na rockowy festiwal w Woodstock. VW uważa, nie bez racji, że Microbus był przodkiem minivanów, samochodów o zaletach małych autobusów i samochodów dostawczych, którymi podróżuje się równie komfortowo jak samochodami osobowym.
W Detroit niemiecki koncern przedstawił prototyp współczesnego Microbusa. Pudełkowatym kształtem karoserii, w którym koła są ustawione prawie przy brzegach i charakterystycznymi liniami nadwozia pojazd ten szalenie przypomina swojego legendarnego przodka. Jest jednak większy, ma bowiem ponad 4,7 m długości (jego wysokość - 1,9 m; szerokość również 1,9 m) - tyle mniej więcej, ile współczesny dostawczo-osobowy VW Transporter. Charakterystyczne dla dawnego Microbusa okrągłe reflektory zastąpiono wąskimi, przykrytymi przezroczystym szkłem światłami, wyposażonymi w ksenonowe żarówki. Tylny napęd prawzoru oczywiście zastąpiono powszechniej dziś wykorzystywanym napędem na przednie koła.
Duże boczne drzwi prototypowego Microbusa otwierają się elektrycznie, po naciśnięciu guzika. Wnętrze nie ma nic wspólnego z VW T1 sprzed półwiecza. Fotele ustawiono w trzech rzędach. Środkowy można obrócić tak, by siedzieć twarzą do osób zajmujących trzeci rząd. Można podziwiać podłogę przykrytą specjalną pianką, przez którą prześwituje, połyskując, aluminiowa podłoga. Lewarek zmiany biegów, przypominający komputerowy joystick, umieszczono na tablicy rozdzielczej.
Konstruktorzy VW nieco żartobliwie podkreślili amerykańską namiętność. Duży ekran telewizyjny umieszczono na tablicy rozdzielczej, cztery monitory założono w oparciach foteli z pierwszego i drugiego rzędu. Są jeszcze dwa dalsze, duże monitory. Po wysunięciu, ustawione w poziomie służą jako stoliki. Przestawione w pion zmieniają się w dwustronne ekrany, dla osób siedzących przed i za nimi.
Na tablicy rozdzielczej umieszczono jeszcze jeden monitorek. Połączony z kamerą na dachu auta, pokazuje, co się dzieje za samochodem, uzupełniając obraz z dwóch bocznych lusterek. Kamerę włączono do systemu ułatwiającego parkowanie: jeśli w czasie cofania samochodu kierowca podjedzie zbyt blisko przeszkody, komputer ostrzeże go - głosem - o ryzyku stłuczki.
W przeciwieństwie do prawzoru prototypowy VW Microbus ma silnik z samochodu sportowego, a nie popularnego auta. Sześciocylindrowy silnik ma pojemność 3,2 litra i moc 231 KM.
Volkswagen nie podjął jeszcze decyzji o produkcji tego pojazdu. Zapewne zależy to od oceny doko-nanej przez potencjalnych klientów w USA. Jedno jest pewne: jeśli nowoczesny Microbus trafi na taśmy montażowe, to kosztować będzie relatywnie dużo więcej niż jego przodek.